| Mariusz's profileTOP OF THE WORLD - JUST ...PhotosBlogLists | Help |
|
||||
|
October 11 ZAKOŃCZENIE Cały czas szukam zakonczenia do mojego bloga. Zakonczenia do mojej przygody. Czas zamknac ten rozdział, ale jakos ciezko mi to zrobic. Trudno oderwac sie od tamtego swiata. Wciagnał mnie nieskonczenie mocno. Moje miejsce jest tutaj w Polsce. Najwyzszy momet aby tutaj rozpoczac swoja przygode zycia... Kolejnego bloga, kolejny scenariusz napisze Zycie... October 07 POLSKA 07 października 2009Tak, pierwszy wpis po powrocie do Polski. Chwila na, która czekałem tak długo. długo bo przecież 6 miesięcy. Nie chwila, to przecież krótko. Co to jest, 6 miesięcy po za domem. bardzo krótko. Kto ma rację? zapytajcie się mojej Ani albo mojej rodzinie czy to było krótko :) Zanim napiszę jakie są moje pierwsze odczucia to opowiem co się działo podczas lotu, a w sumie to lądowania. Ale zacznę od początku. Dotychczas ja odwoziłem większość rezydentów na lotnisko. Miałem z nimi tzw. "ostatni transfer". Tym razem było inaczej. Ercin odwoził mnie na lotnisko. Kolega, z którym mieszkałem 5 miesięcy w Turcji. Kolega, który przyjedzie za kilka miesięcy do Polski. Na lotnisku spotkałem się z Kasią i Olą. Żal odchodzić, ale jak to mówią wszystko się kiedyś kończy. Na lotnisku oczywiście złapali mnie moi turyści. Krzyczą na cały terminal "panie Mariuszu". No co miałem zrobić?? Odwróciłem się do nich i pytam grzecznie czego? "Bo nam zmienili lot i teraz nie chcą nas wpuścić do samolotu. No cóż i tak szedłem do biura SKY więc zabrałem ich po drodze. Nie byłem z tego zadowolony, zwłaszcza, że jedna kobieta zaczęła marudzić "jak tak może być, ble ble, ja zapłaciła, ble ble..." Nie wytrzymałem i powiedziałem "przepraszam ja juz tutaj nie pracuję, halo, lecę do Polski". Wtedy kobieta pomyślała przez chwilę, podziękowała za załatwienie sprawy (bo oczywiście im wszystko załatwiłem) no i papa. dobra idę do odprawy. A tam nie wiedza nawet, że samolot ląduje w Krakowie, haha. Bez komentarza. Potem paszporty no i na do widzenia "Gule Gule Marius" no i jeszcze miła dziewczyna w sklepie po zakupie BURN za 5 euro mówi mi "sen cok guzel turkce konusuyorsun" :) Pewnie źle napisałem :) No i wtedy powiększyłem sie dwa razy. Acha dziewczyna powiedziała, że pięknie mówię po turecku. HA. To oczywiście nie prawda ale co tam, zawsze fajnie coś takiego usłyszeć po 6 miesiącach w Turcji. Lot. Lot jak zawsze super. Widoki rewelacyjne, zwłaszcza wybrzeże Tureckie, Antalya. SUPER. Po wylądowaniu kieruje się do hali przylotów no i idę wymienić pieniądze. Oczywiście zapomniałem zabrać bagażu i musiałem sie cofnąć, no ale to się wytnie. Wymieniłem te pieniądze no i pytam się jak dojechać na dworzec, aż tu nagle podchodzi klient i pyta mi się czy zawieść mnie na pociąg. Zmierzyłem go od dołu do góry, spojrzałem na zegarek, był 14.45 a ja mam pociąg o 15.47, czyli za godzinę. Spojrzałem na autobus, potem jeszcze raz na zegarek. wyobraziłem sobie co będzie jak nie zdążę na pociąg i pojadę tym o 19 i będę w Poznaniu o 3 rano. No i oczywiście podjąłem decyzje! Jedziemy! Na dworcu byłem o 15.05. Spokojnie kupiłem bilet no i poszedłem na peron. Jak zobaczyłem te schody i moje bagaże, które ważą 60 kg, to już mi się odechciało. No ale wszedłem tam i dzięki temu siedzę już w przedziale. W samolocie jechał ze mną ksiądz (numer lotu 66) a teraz jedzie ze mną Pani Zakonnica. Czy to jakiś znak? Jestem głodny, bo nic nie kupiłem do jedzenia, chce mi sie pić a przede mną 7 h jazdy!! Normalnie najdłuższy transfer w mojej karierze ;) Koniec tej nudnej opowieści. Czas na wrażenia. No cóż. Dziwnie się tutaj czuję. Wszyscy przeklinają. Nie uśmiechają się. Jacyś tacy zdołowani. Nikt mi się mówi ABI, Arkadas, Moruk, Dostum. Co to ma być? Acha, Polska. Jak zobaczyłem ten peron, no to też mi się lepiej nie zrobiło. Acha i jeszcze pani w okienku "super" uprzejma. No i generalnie tak jakoś płasko jest. Nie ma gor po lewej i morza po prawej. Wszyscy gdzieś biegną. Zatrzymajcie się! Tylko pociąg sie nie spieszy. To akurat najbardziej przypomina mi Turcję. Patrzę przez okno pociągu jak migają mi kolejne domy, drzewa i lasy. Fajnie. Ale tylko tyle. Normalnie. Mój dom. October 06 Impreza po imprezie pożegnalnejOstatnie toplanty, wszystko już ostatnie...Wszystko już jest ostatnie. Ostatni transfer, ostatnia noc i ostatnia rozmowa. A to mój turecki anioł stróż, tyle co ten facet dla mnie zrobił w Turcji. Joseph KEYKUBAT
Polowałem na ten meczet przez całe 6 miesięcy. Nie jest to zwykły meczet. Ten jest meczetem nowoczesnym przez duże "S" Ostatni zachód Słońca na ziemi tureckiej Ostatni wpis...TURKEY ANNO DOMINI 2009Co będzie dalej po Turcji? Nie wiem, ale spoglądam w przyszłość z optymizmem. Wierzę, że razem z moim kochaniem znajdziemy miejsce dla siebie w Polsce, tam jest nasz dom.
Co ja z tego wyjazdu mam? Dużą satysfakcję. Już od dawna mówiłem, każdy z nas mówi, że kiedyś ucieknie gdzieś daleko, zostawi wszystko i pojedzie szukać samego siebie.No i ja tak zrobiłem :) Zostawiłem wszystko i pojechałem spełniać swoje marzenia. Czy spełniłem swoje marzenia? Nie. Odkryłem swoje marzenie. Co się okazało? Okazało sie, że swoje marzenie zostawiłem w Polsce. Tak. O ironio! Rakownia ul. Gila 7. Tam jest moje szczęście. Dlaczego wyjechałem mając Ciebie tak blisko? Nie wiem. Wiem, że juz nie muszę Ciebie szukać. Wracam by nosić Cię na rękach, jeśli tylko będziesz chciała. Wracam, żeby tam w Polsce dla Ciebie zdobywać kolejne szczyty. Bo razem jesteśmy nie do pokonania. Do napisania... |
||||
|
|